Recenzja irygatora do zębów Truelife AquaFloss Station F300
Zastanawiasz się nad zakupem irygatora do zębów? Nasza nowa recenzja może ułatwić Ci podjęcie decyzji. Tym razem przetestowałam dla Was irygator Truelife AquaFloss Station F300. Co potrafi to urządzenie i czy warto w nie zainwestować, przeczytacie w kolejnych akapitach.
Zakup irygatora Truelife AquaFloss Station F300 zdecydowanie się opłaca. Cena nie jest wygórowana, a urządzenie odwdzięczy się z nawiązką. Oprócz świetnej wydajności (ciśnienie sięga 130 PSI), chwalę przede wszystkim kompaktowe wymiary, zasilanie akumulatorowe, płynną regulację ciśnienia i naprawdę bogate wyposażenie. W opakowaniu znajdziecie łącznie 6 dysz, przeznaczonych zarówno do codziennej pielęgnacji, jak i specyficznych potrzeb, takich jak czyszczenie zamków aparatu ortodontycznego, implantów czy koron.
Wyjmowany zbiornik o pojemności 600 ml znacznie ułatwia użytkowanie i konserwację. Dzięki małej rączce czyszczenie jest wygodne, a obsługa prosta. W porównaniu z modelem z modelem ręcznym ciśnienie wody wydawało mi się nieco słabsze, niemniej jednak wciąż wyraźnie silne. Ogólnie jednak byłam z irygatora bardziej niż zadowolona.
- Świetna wydajność
- Wysoka skuteczność
- Bogate wyposażenie
- Płynna regulacja ciśnienia
- Kompaktowe wymiary
- Słabsze ciśnienie niż w modelach ręcznych
Zawartość opakowania – 9/10
Irygator pozytywnie mnie zaskoczył jeszcze przed pierwszym użyciem. W domu mam model bezprzewodowy (TrueLife AquaFloss Compact L100), więc trochę się obawiałam, czy irygator stacjonarny nie będzie zbyt duży. Po rozpakowaniu mogłam jednak odetchnąć z ulgą. Mimo że urządzenie posiada własną stację, jest stosunkowo kompaktowe i nie zajmuje prawie wcale miejsca w łazience. Pozytywnie oceniam też zawartość zestawu. Oprócz irygatora ze stacją w opakowaniu znajdziemy kabel USB do ładowania oraz całkiem bogatą ofertę dysz.
Zestaw akcesoriów zawiera łącznie 6 dysz. Wśród nich znajdziecie 2 standardowe, przy czym jedna ma czarny pasek, a druga biały. Z irygatora możecie więc korzystać wspólnie z partnerem bez konieczności dokupowania kolejnej końcówki. Irygator Truelife oferuje rozwiązanie dla każdego. Nie zabrakło więc specjalnych dysz do koron, mostów i protez czy końcówki do czyszczenia aparatu ortodontycznego. Wśród akcesoriów znajduje się też dysza z gumową końcówką, która służy do pielęgnacji kieszonek dziąsłowych. A żeby higiena jamy ustnej była naprawdę kompleksowa, producent dołączył także końcówkę do czyszczenia języka.

Konstrukcja i design – 9/10
Muszę go pochwalić również pod względem designu. W moje ręce trafił czarny model, który sprawia nowoczesne wrażenie. Doceniam, że producent nie przesadził z designem, dzięki czemu całość wygląda czysto, a wręcz elegancko. Gdyby czerń Wam nie odpowiadała, ten model dostępny jest też w wersji białej. Bardziej niż wygląd ucieszyła mnie jednak praktyczna konstrukcja. Przede wszystkim chwalę kompaktowe wymiary. Szerokość irygatora to około 13 cm, podobnie jak głębokość. Wysokość to również 13 cm, a z założoną dyszą niespełna 19 cm. Irygator jest leciutki, więc bez problemu przeniesiecie go tam, gdzie potrzebujecie.
Zbiornik na wodę to największa część całej stacji. Jego całkowita pojemność wynosi 600 ml, co w porównaniu z modelami bezprzewodowymi jest znaczącą różnicą. Zbiornik ma nie tylko dużą, zdejmowaną pokrywkę, ale można go też w całości wyjąć ze stacji. Uzupełnianie wody jest więc niezwykle łatwe i wygodne. W przedniej części znajdziecie mały, ale czytelny wyświetlacz. Zobaczycie na nim aktywny tryb i stan baterii. Z boku znajduje się pokrętło służące do regulacji ciśnienia strumienia wody. Muszę też pochwalić praktyczny schowek na zapasowe dysze, sprytnie ukryty pod pokrywą zbiornika. Plusem są również przyssawki na spodzie urządzenia.
Funkcje i właściwości – 9/10
Irygator Truelife potrafi całkiem sporo. Swoim użytkownikom oferuje łącznie 3 różne tryby.
- 1)Normal: do codziennego czyszczenia
- 2)Point: 3 krótkie strumienie do pielęgnacji problematycznych miejsc
- 3)Puls: do masażu zębów i dziąseł
Zakres ciśnienia jest naprawdę szeroki. Irygator pracuje w przedziale od 30 do 130 PSI. Siłę ciśnienia można dodatkowo łatwo zmieniać za pomocą pokrętła z boku stacji, i to nawet podczas czyszczenia. W porównaniu z przełączaniem między kilkoma stopniami, pokrętło jest dużo bardziej praktycznym i przyjaznym dla użytkownika rozwiązaniem. Podoba mi się też zasilanie akumulatorowe. Irygator wyposażony jest w baterię o pojemności 2 000 mAh. Przy używaniu 2 razy dziennie wytrzyma na jednym ładowaniu około 20 dni.
Obsługa i konserwacja – 9/10
Irygator stacjonarny ucieszył mnie również prostą obsługą. Panel sterowania w przedniej części stacji posiada tylko 2 przyciski i mały, ale czytelny wyświetlacz. Jednym przyciskiem wybieracie odpowiedni tryb, a drugim włączacie urządzenie. Kolejny przycisk włączania i wyłączania znajduje się bezpośrednio na rączce irygatora. Strumień wody macie więc zawsze pod kontrolą.
Konserwacja również nie jest skomplikowana, trzeba być jednak systematycznym. Po każdym użyciu należy wylać całą wodę ze zbiornika, a następnie na chwilę włączyć irygator, aby pozbyć się resztek wody z układu. Z zewnątrz wystarczy przetrzeć urządzenie wilgotną szmatką. Podobnie jest z dyszami. Je również po prostu płuczecie strumieniem wody i zostawiacie do wyschnięcia.
Doświadczenia z użytkowania – 8,5/10
Irygatory do zębów uważam ogólnie za bardzo przydatne gadżety i Truelife AquaFloss Station F300 nie zmienił mojego zdania. Podczas testów chwaliłam sobie zwłaszcza małe wymiary i niską wagę. Bardzo podoba mi się też konstrukcja. Dzięki wyjmowanemu zbiornikowi wygodne jest nie tylko dolewanie wody i konserwacja, ale i ładowanie. Do ładowarki wystarczy podłączyć bazę, a zbiornik z pokrywką można w tym czasie umyć i zostawić do wyschnięcia.
W porównaniu z irygatorem bezprzewodowym, tym modelem pracowało mi się znacznie lepiej. Rączka jest naprawdę malutka i leciutka, a czyszczenie ułatwia dodatkowo obrotowa dysza. Chwalę także płynną regulację intensywności za pomocą pokrętła. Inne modele oferują zazwyczaj tylko 3 lub 5 stopni, między którymi często bywa duży przeskok. Ręczna regulacja mocy wydaje mi się więc znacznie lepszym rozwiązaniem. Jeśli chodzi o skuteczność, irygator Truelife działa na piątkę. Zęby są czyste już na pierwszy rzut oka, a w przestrzeniach międzyzębowych nic nie zostaje.
Mimo że ten model dysponuje takim samym zakresem ciśnienia jak mój starszy, ręczny irygator, ciśnienie w modelu stacjonarnym wydawało mi się nieco niższe. Wężyk łączący być może zabiera trochę mocy wodzie, ale w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć, że ciśnienie jest słabe czy niewystarczające. Ja na przykład miałam ustawione ciśnienie na szósty stopień i to mi w zupełności wystarczało. Irygator Truelife AquaFloss Station F300 mogę więc zdecydowanie polecić.
Redaktor

Gdy nie mówi, pisze. Oprócz tworzenia uwielbia muzykę, książki i gry wideo. Za każdym jej artykułem stoją litry kawy i niepohamowana chęć odkrywania nowości.
